MACIEK LUBIENIECKI

maciek lubienieckiDo Lacho Team trafiłem oficjalnie jesienią 2015 po 12 latach biegania. W ciągu pierwszych miesięcy poprawiłem kilkakrotnie wszystkie życiówki. A jak się to zaczęło? Całą podstawówkę i liceum byłem najgorszy w klasie z WF-u. Nie próbowałem tego zmienić ani ja, ani nikt inny. Nie umiałem grać w nogę. Kolega określił raz moją rolę na boisku jako „ruchoma przeszkoda terenowa o niewielkim znaczeniu strategicznym”. Z koszem jeszcze marniej. Najgorzej w siatkę. W realiach polskiej edukacji – przynajmniej w moich czasach – można było się prześlizgnąć przez 12 lat szkoły nie robiąc nic na WF-ie. Sytuacja zmieniła się na studiach. Trafiłem na prawdopodobnie najlepszego nauczyciela WF-u na świecie. Najpierw przejść musieliśmy przez 20 min. rozgrzewki, po której wszyscy byli martwi. Pan Grzegorz Gazurek nie powtórzył przez 5 lat dwa razy tego samego ćwiczenia. Potem przez 40 min. trzeba było grać w nogę, kosza lub siatkę. Zakwasy przez cały tydzień aż do następnego WF-u. Zacząłem więc biegać, żeby poprawić szybkość i być przydatnym na boisku chociaż w obronie. Początkowo biegałem z kolegami, zawsze jedno okrążenie na Błoniach. Niczym się nie wyróżniałem. Aż do dnia, gdy… przebiegłem z kolegą zwyczajową pętlę na Błoniach. Kolega poszedł do domu, a ja spostrzegłem innych kolegów, którzy dopiero zaczynali. Pobiegłem z nimi. Gdy kończyliśmy, oni poszli, a ja zobaczyłem następnych. Zrobiłem pierwszy raz w życiu trzecie kółko. Na końcu potrójny szok: 1. Na finiszu byłem pierwszy (po 10,5 km!). 2. Nie umierałem ze zmęczenia. 3. Czułem, że mógłbym biec dalej Tak zaczęła się przygoda. Zacząłem biegać więcej i szybciej dla samego już tylko biegania. Na Błoniach przebiegłem też samotnie mój pierwszy maraton. Dlatego pokochałem to miejsce. Tu się narodziłem jako biegacz.

Życiówki:

5 km – 15:46 (trasa bez atestu – Bieg AGH, Kraków 2016)

10 km – 33:20 (trasa bez atestu – Tarnów 2016)

półmaraton – 1:14:00 (Kraków 2016)

maraton – 2:38:39 (Kraków 2016)

This slideshow requires JavaScript.