ANDRZEJ ŚLEDZIOWSKI

sledziowski Moja przygoda z bieganiem rozpoczęła w 2013 roku. Jesienią przebiegłem pierwsze 5 km na krakowskich błoniach w ramach sobotnich biegów Parkrun … nie przypuszczałem, że są to przełomowe chwile. Sobotnie poranne zmagania z „życiówkami” na 5km na trwale wpisały się w mój plan tygodnia. W czerwcu 2015 przebiegłem pierwszy półmaraton nocny we Wrocławiu, bieganie wciągało mnie co raz bardziej, każdy przebiegnięty kilometr sprawiał mi niesamowitą frajdę. W 2015 roku eksplodował mój biegowy wulkan – 23 starty w zawodach, debiut w Cracovia Maratonie. Niezapomniane wrażenie zobaczyć po raz pierwszy metę oczami zawodnika z napisem 42 km. Później poszło jak na dobrym zbiegu – Rzeźniczek, Rudawa, Perły Małopolski i górskie 34 km w Krynicy, inwazja mocy, na kanwie której wylądowałem na pierwszym zagranicznym biegu: maraton Koszyce. Ale bieganie to przede wszystkim wspaniali ludzie ogarnięci pasją, których miałem okazje poznać i dzięki którym przeżyłem wspaniałe chwile. Moje marzenia biegowe spełniają się szybciej, niż przebiegnięte kilometry.

This slideshow requires JavaScript.